słyszeć, myśleć, czuć... ♥

Nie zapomnij o tym,że jestem w środku inną osobą,cholernie wrażliwą,która nie wie czy jesteś obok.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Cóż, nie wiem co sądzić o moim teraźniejszym życiu. Wszystko jest jakieś inne, inne niż zwykle i inne niż było kiedyś. Co się zmieniło? Jestem z Damianem dzisiaj 2 miesiące, jest mi z nim dobrze, ale coś jednak nie gra. Nasz związek staję się monotonny i nudny, nie wiem co zrobić żeby tak nie było, bo go kocham, ale on widzi, że coś się ze mną dzieje, nie wiem co mówić, a nie chcę go okłamywać i wtedy tworzy się między nami bariera tak jak na początku związku! Nie chcę tego, robiłam wszystko żeby z tego wyjść, było cudownie, jest cudownie, ale nie wiem jak zapobiec temu co będzie. Druga sprawa, która się zamartwiam jest ciąża. Okres mi się spóźnia i zaczynam zdecydowanie za dużo jeść. Przytuło mi się parę kilo, ale myślę, że to od spożywania fast foodów. Oglądam licealne ciąże i robi mi się nie dobrze, nienawidzę dzieci, a jak będę je mieć, to chyba się zabiję, albo zabije mnie prędzej moja matka lub matka Damiana. Się wpieprzyliśmy w gówno, musimy jakoś z niego wyjść! Od dzisiaj postanowiliśmy używać zabezpieczeń. Życie w szkole? Zostałam w mojej starej dobrej 14, ale mam wrażenie, że to na prawdę nie jest szkoła dla mnie. Moją karą było zachowanie naganne na zeszły semestr oraz przeniesienie do innej klasy. Trafiłam do klasy z moim chłopakiem, nie mogłam na początku w to uwierzyć, cieszyłam się, ale jest mi ciężko z powodu iż jestem również w klasie z moim byłym, to jest normalne? Mam wrażenie, że on znowu na mnie leci, a tego to ja na pewno nie chcę, bo mam słabość do wracania do moich byłych. W dodatku Patryk napisał. Nie widziałam go od października? Stęskniłam się za nim jako za przyjacielem, nie za chłopakiem, bo nie mogłabym do niego wrócić, nie wyobrażałabym tego sobie. Obrzydzenie mnie bierze z powodu tego co z nim zrobiłam 2 lata temu, najgorszy błąd mojego życia, byłam taka naiwna na to wszystko, a on był dla mnie zdecydowanie za stary, powinnam była uważać na takich ludzi, ale niestety, ufałam mu i wierzyłam, że będzie okej. Ale niestety, moje życie się brutalnie zmieniło, zaczęłam dorastać i psocić, no nic nie poradzę. Powinnam się ogarnąć z moim całym życiem. Nie powinnam się teraz nad tym zastanawiać.
Tagi: sadasa
22.02.2012 o godz. 13:23

Niesamowite, moje życie zmieniło się o 360 stopni. Aktualnie w chwili obecnej jest cudownie w moim życiu, ale pewnie się spieprzy, a wtedy znowu napiszę i się wyżalę, śmiałam się z poprzedniej notki. Żałosne jakie miałam przedtem problemy, błagam! Bez porównania, bo przeżyłam w ostatnim miesiącu wszystko co mogłabym na lajcie przeżyć przez dobre parę lat. Poczynając od początku. Zaczęłam znowu wagarować, znowu wdałam się w te pro złe towarzystwo, oraz dzięki panu dyrektorowi poznałam nowe słowo "demoralizacja", nie no miło. Ogólnie, przez jedne wagary, przez jedną wódkę stało się tak wiele, że nie mogłam ogarnąć tego aż do dzisiejszego dnia. No nic, zawsze marzyłam o byciu niegrzeczną dziewczynką i zastanawiałam się na początku roku jak to jest mieć zachowanie naganne, no i się Incia dowiedziała. Tak, pewien kumpel sprzedał nas wszystkim, to wyszło do szkoły, na policję i wszystko się namieszało. Dokładnie dostałam naganne dyrektora szkoły oraz prośbę o przeniesienie papierów do innej szkoły, bo mnie nie chcą z powodu iż mogę rozwalić i zdemoralizować z Beatą resztę klasy. Nie no podziwiam genialnego pomysłu, raz mi się zdarzyło zgrzeszyć, a już takie mega problemy, ale i tak wyszło nawet całkiem przyzwoicie. Przez tą całą "sytuację" poprawiły się moje kontakty z mamą, ale spieprzyły kontakty z rodzicami mojego chłopaka. No tak, od półtora miesiąca jestem z Damianem, niesamowite. Jest to jedna z osób, która wytrzymuję ze mną w związku od dłuższego czasu. Ogólnie w zeszłym tygodniu skończyły się ferie zimowe, na których byłam na obozie zimowym w górach, było mega, bo zatańczyłam swojego pierwszego wolnego z Rudym przy piosence "Akon-Lonely". Ogólnie całe dnie spędzam z moim kochaniem, jest cudownie i w sumie mega! Nie do opisania, szkoda tylko, że trzeba wrócić do szkoły. Ale dam radę! Przeżyliśmy w sumie ponad połowę tego roku szkolnego, więc teraz będzie z górki! Do końca damy radę i wakacje!
Tagi: prooo !
31.01.2012 o godz. 22:27
Kiedy siedzę w tym samym miejscu co zawsze, zastanawiam się nad wszystkim, serio. Nie wiem co począć jak zwykle kiedy tu piszę. Wylewam to, a potem czytam po paru miesiącach, akurat wtedy wydaje mi się to banalnie proste do rozwiązania, a teraz stoję i nie mogę ruszyć. W szkole giterancko, rozpoczął się okres poprawiania ocen, więc muszę trochę pouczyć się w najbliższą niedziele. W miłości ? Lepiej nie mówię, po prostu czysty hardcore, muszę poczekać, ale w końcu ze mną jak zwykle nie wiadomo. Chcę by wszystko było dobrze, tak jak za starych dobrych czasów, z wakacji, może nie były one najlepsze, ale na pewno lepsze niż dzisiejszy stan... Ale nie mogę narzekać, mama kochającą mnie przyjaciółkę... Mnóstwo znajomych w nowym gimnazjum, więc żyć nie umierać... Ale w szczegółach zawsze tkwi beznadzieja. Nawet nie chcę wracać do przeszłości, bo jak chciałam wrócić, to wręcz zachciało mi się wymiotować, zakręciło mi się w głowę i po prostu żal patrzeć... Tęsknie za Krzyśkiem i tęsknie za tym spoglądaniem w oczy... W sumie nikomu tego nie mówię. Mam niby na niego mega wyjebkę, ale tak na prawdę co przerwę rozglądam się co jakiś czas czy przypadkiem nie przechodzi obok mnie, czy przypadkiem nie ma go w pobliżu, tak wiem to dziwne, może to dlatego, że tak mocno za nim tęsknie? Ale kazał mi dać sobie spokój, bo mnie nie kocha... Mocno mnie to zabolało, ale wiem, że przecież przeżyje, jak to zwykle, nie ma kurwa że boli, trzeba żyć. Wspominam stare czasy. Kiedy jako mała dziewczyna potrzebowałam poduszki, bo nie dosięgałam twarzą do stołu. Pamiętam jak pierwszy raz spaliłam się ze wstydu czytając kawałek opowiadania Wigilijnego przed rodziną, ale przeszłam to. Pamiętam jak zgubiłam telefon na lagunnie, tak do dzisiaj pamiętam jak położyłam się na łóżku i rozpłakałam się, mówiąc przez łzy do matki, że zgubiłam swój telefon. Nie wiedziałam, że przyjmie to z takim spokojem na twarzy... Pamiętam, jak otwierałam prezent dwa lata temu i dostałam nową komórkę, cieszyłam się niezmiernie. Pamiętam wiele innych rzeczy, chciałabym do nich wrócić, np do Patryka. Nie pamiętam kiedy ostatni raz się widzieliśmy, w sumie to pamiętam i wcale, a wcale nie żałuje tego co się stało. W sumie to mam wielce wyjebane, a wspomnienia z nim mam bardzo miłe. No może nie każde, pamiętam jak wróciłam do domu zapłakana, nie wiedziałam co zrobić. Była to niedziela, po rodzinnym obiedzie poszłam na osiedle żeby się z nim spotkać, ale nie doszło do spotkania, lecz do zerwania. Tak, wracałam autobusem, po wyjściu z niego nie mogłam złapać równowagi, usiadłam na górce nad torami i zaczęłam cicho płakać. Po jakiś 15 minutach wstałam poszłam do domu, wyspowiadalam się mamie, powiedziała to samo, co zawsze. Bez sensu, po nocach płakałam, nie wiedziałam co począć, chciałam do niego bardzo wrócić, marzenia... Po paru miesiącach znowu zaczęliśmy się do siebie odzywać, może nawet zaczęliśmy znowu coś do siebie czuć... Nikt w sumie tego nie wie, dałam sobie z nim spokój raz na zawsze... Teraz możemy być jedynie przyjaciółmi, jedynie.
Tagi: sratataa
09.12.2011 o godz. 22:12
Wczoraj. Pierwszy dzień wakacji. Nie dawałeś znaku życia od 2 dni odkąd spędziliśmy razem cały dzień. Bałam się, że mieli racje. Odezwałeś się, ale nie tak jak powinno, napisałeś na gg. Miałeś do mnie wonty. Za to, że Cię cisnęłam, a przyrzekam, że nigdy tego nie robiłam. Spotkaliśmy się, z Twoim kuzynem włącznie. Nie lubił mnie, a ja go, więc zaczął jak zwykle po mnie jeździć. Nic se z tego nie robiłeś. Odeszłam, ale nie skręciłam do domu. Łzy się lały, a ja nie mogłam nad nimi zapanować, to norma. Włączyłam jakiegoś smęta i szłam powoli po torach. Usiadłam nie daleko, ukradkiem patrzyłam czy poszliście, ale nie .. Staliście trochę dalej, niż wcześniej.. Rozmawialiście, dam głowę, że o mnie. Siedziałam i wpadłam na zjebany pomysł. Wzięłam szkło do ręki, podciągnęłam spodnie i ciach, ciach, ciach.. krew, ciach, ciach...więcej krwi, ciach, ciach. Łzy sączyły się jeszcze bardziej, morze łez, lały się na moje rany na nodze. "Będą blizny" - pomyślałam. Szliście w moją stronę. "Co piszesz?" - spytałeś. "Nic" - mruknęłam pod nosem. Odeszliście troszkę dalej. Wstałam i podbiegłam na tyle, żeby zrobić dużą przerwę między nami. Strach, przed tym, że możesz mnie zobaczyć w stanie w jakim się aktualnie znajduję.. Zawróciliście, tak, że szliśmy w jedną stronę. Zadzwonił mi telefon, obróciłam się, ale to nie ty dzwoniłeś. Spojrzałam na wyświetlacz, tata. Odebrałam i słaby głosem przywitałam się. Porozmawialiśmy 5 - 10 min. Doszłam do schodów które prowadziły na dachy. Wbiegłam do góry, jeszcze raz szybko obejrzałam się, nadal szliście jak ja. Szybkim i sprawnym ruchem wskoczyłam na dachy. Ukradkiem oka, zobaczyłam, że również wchodzicie po schodach. Byłam już nieźle wkurwiona i smutna. Znalazłam bardziej ostre szkło i zrobiłam głęboką ranę. Szczypało. Twój kuzyn jednym ruchem znalazł się przy mnie. "Idź z nim pogadać." Ze zdziwieniem w oczach spojrzałam się w twoją stronę. Opierałeś się o barierkę z telefonem w ręce, leciała nuta rapu. "Nie dałeś mi z nim wcześniej pogadać, dowiedziałam się w sumie wszystkiego". Miałam już łzy w oczach kiedy przypominały mi się twoje słowa. W sumie to tylko dwa jebane słowa "Nie wiem." Nie chciałam już z nim gadać, nie wiedziałam o czym. Spojrzałam jeszcze raz, z trudem się podniosłam, już zaczynałam odczuwać ból w nodze. Krew przebiła mi skarpetkę. Wzniosłam oczy do góry i susami znalazłam się przy barierce. Wdrapałam się do góry. Patrzeliśmy sobie w oczy. Nie widziałam sensu. Zeskoczyłam do Twojego kuzyna. "I co pogadałaś?" Odwróciłam wzrok. "Nie." W tym momencie zeskoczyłeś na dół. Twój kuzyn usiadł obok mnie, a ty obok niego. Chwile posiedzieliśmy, on poszedł na schody, a ja? Ja usiadłam na krawędzi dachów, plułam. Nogi mi zwisały. Podszedłeś do mnie. Zadarłam głowę do góry. "Co?" Syknęłam zimno. "Idziesz na schody?" Spytałeś. "Po co? Boisz się, że spadnę?" Parsknęłam. "Nie, ale nie wiadomo co Ci do tego łba przyjdzie." Uśmiechnęłam się od niechcenia. Wstałam.Znowu znalazłam się przy barierce. Podskoczyłam i znalazłam się znowu na schodach, poczekałam chwilę na Ciebie, gdy zobaczyłam, że już łapiesz się czegoś by móc wskoczyć do góry, zbiegłam ze schodów do kuzyna. Zbiegłeś za mną. Odszedłeś parę m ode mnie. Zostałam z twoim kuzynem. "Przepraszam, głupio się czuję." Moja mina - bezcenna. "Za co?" Uśmiechnęłam się. "No.. za wszystko." Podszedłeś bliżej nas. "Ok." Wiedziałam, że maczałeś w tym palce, dlatego w mojej duszy zapanował spokój. Znowu byliśmy dobrymi kumplami. Śmiechu było co nie miara. Fakt, że noga mi odpadała.. był akurat wtedy mało istotny. Twój kuzyn poszedł. Ja zostałam z Tobą sam na sam. Tak jak dawniej. Spytałam się o parę rzeczy. Uzyskałam dobrą odpowiedź. Usiadłam na twoich kolanach. Oparłam głowę o Twoje ramię. Taaak, było mi dobrze. Rozpłakałam się, zauważyłeś to. Nie chciałam abyś zobaczył mnie w tym stanie. Ale ty złapałeś mnie za głowę dwoma rękami, odgarnąłeś mi włosy z twarzy.. "Czemu płaczesz?" szepnąłeś. Odpowiedziałam krótko "Ze szczęścia." Przybliżyłeś usta do moich. Tak tęskniłam za nimi. Połączyliśmy się ustami. Równy oddech. Tętno wzrosło. Wyschły łzy, a my nadal się całowaliśmy. Nigdy nie zapomnę tego dnia, tej chwili.. tych emocji. Ale nie z powodu, iż będę miała blizny, które dadzą się we znaki w najbliższym czasie. Na zawsze w mojej pamięci na zawsze ty kochanie.
Tagi: elo stare
02.09.2011 o godz. 22:57

Jest godzina późna, bardzo późna. Jestem po najszczerszej rozmowie z moją najlepszą przyjaciółką. Kocham ją, nie jak kobietę, lecz jak siostrę ! Uwielbiam z nią pisać, oraz wgl. wszystko w niej, za jej wygląd ! Kocham jak mnie pociesza, oraz jak obgadujemy różnych ludzi i naśmiewamy się z nich. Cóż czuje się wtedy jak nawalona. Ogólnie jestem nawalona, ale nie alkoholem czy szlugiem, och nie.. skończyłam z piciem, ale zapalić to czasem zapalę! Brakuje mi mojego byłego, a raczej jego paluszków i ust. Dobra przyznaję, jak kumpel mi powiedział co on mnie gada, to mi się nie dobrze zrobiło, popłakałam się i to nieźle. Nie powiem, że nie, ale .. zależało mi na nim. Ogólnie dzisiaj napisał jego kuzyn czego nie lubię oraz co lubię w chłopakach, jeśli chodzi o charakter. Nie rozumiem o co mu chodziło, ale mało mnie to interesowało, aczkolwiek kusiło mnie żeby zapytać po co mu te info. Pomyślałam w pewnym momencie, że dla jego kuzyna, ale po co mu by były te info? Tylko se nadzieje lekką zrobiłam. Ogólnie? Jak u mnie? No leci, pogoda wręcz do dupy, ale przypominają mi się stare czasy z Patrykiem i ten dzień... Tak, to była mega ulewa, chciałam ogarnąć dom i nagle zauważyłam ich dwóch na górce, krzyknęłam, bo widziałam, że idą do mnie. Wpadliśmy na pomysł aby pójść do niego na klatkę, pamiętam jak mi było zimno, trzęsłam się cała. On poprosił kumpla aby zamknął okno na klatce i tak nadal się trzęsłam. Wtedy on wziął mnie w ramiona, tak położył rękę na mnie i mnie objął! Pierwszy chłopak, pierwszy raz mi tak ktoś zrobił, czułam, że w końcu znalazłam kogoś kto nauczy mnie jak być kochanym i jednocześnie kochać. No tak, nasz związek długo trwał. Jedna z moich pierwszych miłości, tzn. on był moim pierwszym chłopakiem. Taa... a to wszystko wydarzyło się niespełna rok temu. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, w sumie to bardzo dużo. Ech. co się dzieje? Nie mam kurde mać pojęcia najmniejszego. Chyba dostałam się do gimnazjum, jutro sprawdzę i odbiorę mundurek, aktualnie zasypiam na klawiaturze i rozmawiam z dwoma kumpelami. Zastanawiam się kiedy spotkam się z Anią i pójdziemy sobie na lody do KFC. Ach, no to tak.. jestem singielką, nieźle nie? Nikt sobie tego nie wyobrażał, ale bardzo mi z tym na rękę. Trochę tęsknie za moim byłym, ale jedziemy na normach, czyli jesteśmy kolegami... Szkoda, nadal myślę żeby do mnie napisał, błagam w duszy. Ale nie kocham go, czuje coś do niego, ale on dał mi jasno do zrozumienia, że ma na mnie wyjebane. Dzisiaj pisałam z moim kumplem, przed wyjazdem na 2tygodnie powiedziałam mu, że go kocham. No dobra, to było dziwnie i dzisiaj spytał się czy nadal coś do niego czuje. Nawet kurde mać nie wiem. Ja zawsze jestem zagubiona w tym co czuję. Ogólnie moje relacje z mamą się poprawiły. Jutro mam zamiar się ruszyć ! Może pojadę na działkę do Miśki ? Nie wiem co będę robić. Ostatnio dużo spędzam czasu w towarzystwie Wiki, ale i tak bardzo się z tego ciesze i nadal czekam na zdjęcia, choć wiem, że ich dużo nie było. Ale nie ważne. Wiecie co? Chciałabym się wyprowadzić. Zacząć tak wszystko od nowa. Po prostu teraz czuję strach, mogłam tak dużo nie gadać, przecież sama jedna nie dam rady jej nawalić, poza tym nie wiem nawet czy umiem się bić. Jedna typa mi raz przywaliła, ale nie miałam czasu aby nawet jej oddać, ale może to i dobrze? Ja sama na całą jej bandę? Wolałam spierniczyć gdzie pieprz rośnie, niż bym miała ...
Tagi: serce
23.07.2011 o godz. 02:00

Serca nie oszukasz. Nie wiem co sobie myśleć. Siedzę i patrze w sufit. Zaczęły się wakacje. Następny rozdział w moim życiu. Nie jest nudno. Jest zajebiście nudno. Miałam ogólnie wybić na dwór, ale jest chłodno, w dodatku mam kichawke. Nie mam szlugów, nie piłam już od miesiąca. Nie wiem co mam robić. Kolejność zdarzeń na pewno nie jest odpowiednia. Boli mnie serce, od ostatniego czasu raczej nic nie jest dobrze. Z miśkiem się pokłóciłam, nie mam pojęcia co robić, bo go kocham. Cholera. Patrze jak rodzina przygotowuję obiad. Karkówka z ananasem. Wszystko na pozór wydaję się proste. Prócz tego, że na razie wszystko się wali. Chcąc pozbyć się rudego na moich włosach, uzyskałam jeszcze bardziej rudy kolor. Chcąc nie chcąc, pokłóciłam się z moim chłopakiem o byle gówno, poza tym przeze mnie ma dostać wpierdol. Wolę abym to ja dostała. Dzisiaj urodziny mojej najlepszej przyjaciółki, a ja jestem 300km od niej. Stać mnie tylko na krótkie "wszystkiego najlepszego cipko". Nie mogę zapomnieć o mojej byłej miłości, jeszcze wczoraj z nim pisałam. Dobrze mi się z nim gada, szkoda że nam jednak nie wyszło. Nie żałuję tych 5 razy, których ze sobą byliśmy. Fakt, faktem jest młodszy, niższy.. Ale nie liczy się to, bo liczy się uczucie jakim go darzyłam i być może darze. (?) Wczoraj rozwiązywaliśmy horoskop Chiński. Wyszło, że oboje się kochamy. Nie jest to jakoś możliwe, bo kocham mojego chłopaka. (?) Po tej aktualnej kłótni wykazał się chamstwem, czekam tylko na jego odpowiedź, a wtedy poradzę się jeszcze raz mojej przyjaciółki. Zatkało mnie, że nazwała go frajerem. Fakt, faktem jest... zachował się nie stosowanie co do mnie, bo nawet nie zapytał się mnie czy to powiedziałam, tylko od razu posądził o to, że go cisnę. Wcale tak nie jest, nie chciałam go widzieć, tylko tyle, nic więcej nie powiedziałam na tyle żeby go urazić. Nie rozumiem facetów. Pewnie nie będę tak szybko ich rozumieć, dopiero się wprawiam w tej szkolę uczuć. Jak już pisałam nie piję od miesiąca, a wakacje zaczęły się już wczoraj, a obiecałam sobie, że rozpocznę je piwkiem. I chujnia wyszła z tego. Rozpoczęłam je łzami, bo pożegnałam swoją starą klasę. Szkoda bardzo, będę za wami tęsknić, od września znowu zaczynam nowy rozdział, czy poradzę sobie w nowej szkole? Nie wiem, liczę na to, że tak. Wczoraj odwiedziłam moją następną przyjaciółkę, po farbowaniu. Haha, ta mnie jeszcze bardziej dobiła, ale dobrze, że mam jeszcze inne osoby, kocham was. ; ) Mam nadzieję, że się zobaczymy. Ogólnie życzę miłej podróży Dagmarze, i niech Piotrek się trzyma. ; *
Tagi: serce
23.06.2011 o godz. 14:19

Zmienił się status z 'wolna' na status 'w związku' od dnia 05.06.2011 <3 Kocham Cię łobuuuzie ; ***
Tagi: kocham Cię
09.06.2011 o godz. 19:43

Od nowa piszę, ale pomińmy ten fakt, iż nie potrzebnie piszę tutaj, bo w końcu i tak mam swojego bloga, ale nie bloga na bloblo tylko fotobloga. Nie będę podawać linku, jakoś nie mam ochoty tego robić. Może jakimś cudem mnie znajdziecie. Poza tym, jeśli chcecie mnie poznać możecie przecież pisać na PW lub GG. Ogólnie nie mam nic ciekawego do powiedzenia, bo wieje nudą. Siedzę na gg i patrze na swoją tapetę. Dzisiejszy dzień w szkolę zaliczam do wielce udanych, prócz tego, że mój były z którym zerwałam wczoraj, ma chyba ochotę zabić mnie wzrokiem. Dziwnie się czuje nie mieć tak nikogo przytulić, pocałować czy też napisać albo powiedzieć słodkie 'Kocham Cię'. No nic, nie poddaję się, bo bez przyczyn nie zerwałam z nim, po prostu nie czuję nic do niego, a po drugie kocham mojego byłego, co mnie zaajebało na śmierć.. Nienawidzę tych uczuć, po co one są? Żeby jeszcze bardziej nam dokopać? I tak od życia dostajemy baty, a to dopiero głupi początek końca. Ile osób dałoby pewnie aby wrócić do czasów, kiedy siedziało się na murku z przyjaciółmi, piło soczek w kartoniku i śmiało się z tego, że na ławce siedzi jakaś pokraka. Wybaczcie, ale ja uwielbiłam za małego śmiać się z głupszych i młodszych. Teraz nie powiem, że jestem jakoś wielce stara, ale na tyle dorosła i dojrzała, że potrafię już zadbać o siebie, oceny i miłość. Gorzej jeśli chodzi o pokój w którym jest totalny burdel. Chociaż.. i tak jest w miarę czysto, prócz walających się kotów, mogę sobie z kotów z podłogi zrobić drugiego kota! Haha, wiem wyobrażacie se ten syf, ale nie jest źle. Jeśli chodzi o przyjaźnie? No nie jest źle, jestem dobrze obczajona co i jak w szkole. Mam swoje dwie najlepsze kumpele, którym mogę bezgranicznie ufać. Znalazło by się więcej takich osób, ale.. Lepiej mieć tylko dwie, żeby później nie szukać sprawcy czynu. Oceny? Tutaj jest gorzej jeśli chodzi np. o matematykę czy też historie. Nie jestem asem w tych przedmiotach i nigdy nie będę, nie potrafię się skupić na matematyce i jej nie rozumiem. Dlatego w środę chodzę przecież na zajęcia pozalekcyjne dla ciołków nie umiejących matematyki. Bywa. A historia? To po prostu z niechcenia. Niemiecki wypadł dobrze, co jest po prostu dziwne, jest lepiej niż w zeszłym semestrze, tak jak również z muzyką. Parę rzeczy na pewno pozaliczałam. Jutro pewnie dam p. od matematyki zadanie domowe do sprawdzenia, z którym pomogła mi koleżanka. Reszta lekcji jest znośna, w miarę ogarnięta i nie trudna. Może lepiej wypadnę na ten rok? Niż np. w zeszłej klasie? Zobaczymy. Miłość? Odwieczny problem dziewczyn, nastolatek, młodzieży, kobiet, babć -.-' . Przegięcie, wiem straszne tak użalać się nad zakochaniem. O tak, ale powiem szczerze? Kocham moich rodziców, dziadków oraz dalszych krewnych, kocham ogólnie własną rodzinę. A chłopaki? Może pora zostawić sprawy miłosne w spokoju na najbliższy miesiąc, no tak do wakacji. W wakacje przecież będzie wakacyjna miłość. Ciekawe kto to będzie, liczę na to, że to nie będzie kolejny palant, który będzie chciał mnie wykorzystać i zostawić, a ja będę płakać tygodniami, tylko sobie wakacje zmarnuję. No dokładnie miesiąc i już wakacje, nie ogarniam.. nie mogę się doczekać 30 czerwca, z powodu wylotu do Tunezji. Tych plaż, ciepłego morza, basenu, ciepłego piasku, który jest taki delikatny jak pupcia niemowlaczka. Ooo tak, no i oczywiście mojego nowego koloru włosów, z rudości na blond. Nie, że jakaś taka 'zdzira', ale po prostu blond, rozjaśniam.. aby nie przezywaną mnie od fałszywych. No cóż, bywa. Teraz ogólnie szukam ładnej łososiowej bluzki i spodni mega poszarpanych w odcieni jasnego błękitu + do tego balerinki w białym kolorze i moje nowe opaski. Karbowane włosy, lekki makijaż i jestem w prawdzie śliczna.
Tagi: .
24.05.2011 o godz. 17:11
EleneShe
słyszeć, myśleć, czuć... ♥
Skąd: Szczecin
O mnie: jeśli stawiasz na życie, to przestań gadać i żyj, jeśli stawiasz na hajs, to lepiej od razu milcz, a jeśli stawiasz na miłość, albo stawiasz na przyjaźń, to tkwij w tym do końca, bo tylko w tym jest siła.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 1 dni 4 godziny 12 minut
  • Napisanych notek: 8
  • Komentował: 17 razy
  • Zebranych komentarzy: 3
  • Ostatni wpis: 22.02.12, 13:23
  • Wpis średnio co:
  • Profil odwiedzono: 34809 razy
  • Ilość avatarów: 92
  • Ilość zdjęć: 2
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 80
  • Ostatnie logowanie: 22.02.12, 13:22
  • Ostatnio odwiedzili: Szalona, MistletoeJB, lastdream, DEATH, szczesciarka, sandrucha1, Poziomkaa, sojerka, aspeth
sekcja użytkownika